15 listopad
Wreszcie
sobota, hura. Wstałam z łóżka z wielką radością. Spojrzałam na telefon.
Wskazywał godzinę 9:21 i SMS-a. Tak, od Justina. Oby tylko nie chciał odwołać
naszej „randki”. Uff… Zapytał tylko czy nadal aktualne. Oczywiście, że
potwierdziłam. Wyjęłam z szafy biały top, obcisłą, białą spódniczkę mini w czerwoną
kratkę. Wzięłam ubrania i poszłam z nimi
do łazienki. Zanim ubrałam wcześniej naszykowany strój wzięłam prysznic, umyłam
zęby, uczesałam się i oczywiście zrobiłam lekki makijaż. Wyszykowana wróciłam
do pokoju z którego wzięłam czarne szpilki i małą czarną kopertówkę. Zeszłam na
dół. W kuchni czekało mnie śniadanie i karteczka o treści: Hej mała. Wyszłam do Mirandy. Robimy wspólny projekt. Nie wiem o której
wrócę. Zrobiłam ci śniadanie. Smacznego. Spróbuj nie spalić domu. Jen
Uśmiechnęłam
się i zjadłam to co dla mnie przygotowała. Nie ukrywam, bardzo mi smakowało.
Odstawiłam pusty talerz do zmywarki i w tym samym czasie dostałam SMS-a: Jeszcze 30 minut. Nie mogę się doczekać.
Justin. Po przeczytaniu tej wiadomości zrobiło mi się strasznie miło.
Założyłam na stopy buty, przewiesiłam torebkę przez ramię i wyszłam z domu.
Tak, wiem, mam jeszcze pół godziny, ale musze dokuśtykać w tych obcasach na
czas. Tak też się stało. Gdy tylko doszłam pod kawiarnie z samochodu wyszedł Justin.
Przywitałam do ciepłym uśmiechem i postanowiłam poczekać, aż zbliży się do
mnie. Przywitał mnie jeszcze milej niż ja go. Pocałował mnie w policzek. Czułam
jak robiłam się czerwona. Zawstydzona spuściłam głowę w dół. Chłopak zauważył
to i zaprosił mnie do środka. Nadal na niego nie patrząc weszłam do przytulnej
kawiarni. Justin wybrał stolik przy którym usiedliśmy. Po kilku minutach
przyszła do nas kelnerka zbierająca zamówienia. Poprosiłam o gorącą czekoladę z
bitą śmietaną. Justin wziął to samo. Gdy czekaliśmy na zamówioną przez nas czekoladę
naszą całkiem miłą rozmowę przerwała Jasmine. Czułam, że coś pójdzie nie tak.
Zaczęła krzyczeć na nas, głównie na Biebera, że niby ją zdradza itd. Ale jak
już zdążyłam wspomnieć jest jego byłą dziewczyną. Co za laska, nie może dać mu
nawet chwili spokoju. Nic dziwnego, że ją rzucił. Wszczęła tak głośną awanturę,
że zostaliśmy wyproszeni z lokalu. Zajebiście. Przed wejściem też robiła sceny.
Uznałam, że lepiej już pójdę. Pożegnałam się z chłopakiem i odeszłam. Napisałam
do Vicki. Hej. Pamiętasz jeszcze o mnie? To
ja Ariana. Mogę wpaść. W odpowiedzi uzyskałam: Hej, chciałam o to samo spytać. Jasne, wpadaj. Czekam na Ciebie. Buźka.
Odpisałam zwykłe: Do zobaczenia i ruszyłam
w kierunku posesji jej rodziców. Nie minęło wiele czasu nim doszłam do celu.
Zadzwoniłam dzwonkiem i za chwilę w drzwiach pojawiła się uśmiechnięta
dziewczyna, która odrzekła: Sory, ale czekam na moją przyjaciółkę a nie na taką
super laskę jak Ty. Zaraz chwila…. W tym momencie obie zaczęłyśmy się głośno
śmiać. Zaprosiła mnie do środka, poszłyśmy do jej pokoju. Usadowiłam się wygodnie na jej łóżku, zaś ona
bacznie mi się przyglądała. Nic nie mówiła, aż do chwili w której zapytała dla
kogo się tak wystroiłam. Wybuchłam śmiechem. Ona zawsze mnie przejrzy. Wiedziałam,
że z nią nie wygram więc opowiedziałam jej wszystko, no może oprócz wątku z
siłownią. Zmyśliłam, że wracałam ze sklepu. Najbardziej ją zdziwiło dzisiejsze
zajście. Zadawała masę pytań. Rozmawiałyśmy chyba z trzy godziny. Gdy skończyłyśmy
temat Justina. Zaproponowała, abym spisała lekcje. Jestem leniwa, zwłaszcza w sobotę,
więc zrobiłam tylko zdjęcia notatek. Gdy zrobiło się ciemno uznałam, że już czas
zbierać się do domu. Pożegnałam się z Victorią i jej rodzicami i poszłam do
domu. W drodze dostałam SMS-a od Justina, w którym mnie przeprosił za
dzisiejszą sytuację. Uśmiechnęłam się do ekranu i szłam dalej. W domu nie
zastałam Jen, więc poszłam pod prysznic. Po godzinie byłam już ubrana w piżamę
i gotowa do snu, jednakże nie byłam zmęczona. Położyłam się w łóżku. Wzięłam do
ręki tablet. Włączyłam film i zaczęłam go oglądać. Pod koniec filmu zrobiłam
się strasznie śpiąca, więc odłożyłam urządzenie i obróciłam się na drugi bok,
próbując w ten sposób szybciej zasnąć. Udało mi się to bardzo szybko.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz