16 listopad
Dziś
niedziela. Nienawidzę tego dnia chyba bardziej niż poniedziałku. Zaraz po
przebudzeniu wyjęłam z szafy szarą bluzę w kwiatki i czarne leginsy. Wraz z
ubraniami dotarłam do łazienki. Umyłam zęby, uczesałam się, zrobiłam lekki
makijaż i ubrałam wcześniej przygotowane ubrania. To wszystko zajęło mi z pół
godziny. Mój zegarek wskazywał godzinę 10:03. Zeszłam na dół. Nikogo nie było.
Wzięłam z talerza jabłko i nalałam sobie szklankę wody. Swoje śniadanie wzięłam
do pokoju. Zjadłam owoc i wypiłam napój. Ogryzek wyrzuciłam do kosza a szklankę
odstawiłam na bok. Postanowiłam, że odrobie lekcje i nadrobię zaległości. W kwestii
Justina uznałam, że odpocznę sobie dziś od niego. A więc zabrałam się za lekcje.
Zaczęłam od angielskiego […] Uffff…. Koniec męczarni. Odrobienie wszystkich
lekcji załęło mi mnóstwo czasu, bo aż cztery i pół godziny. Po odrobieniu
wszystkich przedmiotów miałam ogromny mętlik w głowie. Rzuciłam się na moje
łóżko i trochę się na nim powylegiwałam, do czasu aż usłyszałam głośne
trzaśnięcie drzwiami. Pomyślałam, że to Jennette i zeszłam na dół. Dziewczyna
nic nie powiedziała i wyminęła nie udając się do swojego pokoju. Widziałam, że
była wściekła. Nie chciałam jej bardziej denerwować. Korzystając z okazji
pobytu na dole weszłam do kuchni w której wzięłam kilka mandarynek i talerzyk.
Ze wszystkim udałam się do salonu. Włączyłam telewizję. Oglądając jakiś nudny
serial jadłam owoce. Przypomniało mi się, że miałam iść na siłownię. Strasznie
mi się nie chciało, więc nie poszłam. Siedziałam wpatrzona w ekran do godziny
21:30. Następnie poszłam na górę wziąć prysznic. Po umyciu się wysuszyłam włosy.
Gdy weszłam do pokoju zobaczyłam mój telefon leżący na biurku. Nawet nie
wiedziałam, że nie mam go przy sobie. Mnóstwo nieodebranych połączeń i mnóstwo
nieprzeczytanych wiadomości. Od kogo? Oczywiście od Justina. Nie miałam ochoty
z nim teraz pisać więc odłożyłam telefon i położyłam się spać. Byłam zmęczona
nudą i zasnęłam w oka mgnieniu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz